KAMASUTRA PO POLSKU...
...czyli jacy naprawdę są Polacy w sypialni.
Wydawałoby się, że Polak XXI wieku jest
liberalny, jeśli chodzi o kwestie łóżkowe. Uprawia niezobowiązujący seks w
najróżniejszych pozycjach, używając przy tym licznych gadżetów. Jednak czy jest
tak naprawdę? Czy liczne opowieści o podbojach erotycznych i wyuzdanych
przygodach nie są aby zwykłymi fantazjami, a
w rzeczywistości zatrzymaliśmy się
w seksualnym średniowieczu? Jacy naprawdę jesteśmy w
sypialni? Konserwatywni, czy jednak nowocześni?
SEKSUALNE RANKINGI
Jeżeli
uważnie prześledzimy wyniki światowego badania jakości życia seksualnego,
przeprowadzonego przez firmę Durex, to zauważymy nieco zaskakujące
prawidłowości. Pod względem średniej liczby odbywanych stosunków w ciągu roku
zajmujemy zaskakujące trzecie miejsce na świecie! W tym zestawieniu „ulegamy”
tylko gorącym Brazylijczykom i Grekom. Statystyczny Polak w ciągu roku uprawia
seks aż 143 razy! Z drugiej strony ten sam ranking plasuje nas na ostatnim
miejscu w Europie, jeżeli chodzi o liczbę partnerów seksualnych. Wydawałoby
się, że na małą liczbę kochanków wpływ ma Kościół Katolicki, pod którego
skrzydłami byliśmy wychowywani. Jednak nic bardziej mylnego. Jak pokazały
badania Uniwersytetu Łódzkiego, którego respondentami byli łódzcy studenci,
tylko u 20% z nich religia miała jakikolwiek wpływ na decyzje związane z
współżyciem seksualnym. Wynika z tego, że nasze młodsze pokolenie nie ogranicza
się seksualnie z pobudek religijnych. Uprawiamy seks z małą liczbą partnerów,
ale to nie oznacza wcale, że nie mamy bujnego życia erotycznego. Zatem jacy
jesteśmy naprawdę jesteśmy w łóżku? Co takiego dzieje się w naszych
sypialniach, że uprawiając seks ciągle z tą samą osobą, nie mamy dość i kochamy
się średnio co trzeci dzień. Czy w łóżku puszczamy wodze fantazji czy być może
ulegamy rutynie i seks stał się dla nas wyłącznie łóżkową czynnością
samoczynną.
GRA WSTĘPNA
Jak
pokazują badania Dr hab. Zbigniewa Izdebskiego Polacy od lat kochają się
najczęściej w piątki, soboty i niedziele między godz. 21.00 a 24.00. No chyba, że
są na urlopie. Wtedy, w lecie, współżyją znacznie częściej. Jeżeli spojrzymy na
same zabawy przed seksem to w konfrontacji ze światem po raz kolejny wyglądamy
okazale. Możemy się pochwalić m. in. tym, że na grę wstępną poświęcamy średnio
20 minut, czyli dwie minuty więcej niż wynosi średnia światowa! Przed seksem
często poddajemy się licznym pieszczotą, masujemy się wzajemnie, wcieramy
aromatyczne olejki. Lubimy tworzyć nastrój, zapalamy świeczki, przygotowujemy
romantyczną kąpiel. Wydawałoby się, iż to Polki zazwyczaj zabiegają o
odpowiednią atmosferę. Jednak polscy mężczyźni nie są tacy gruboskórni jakby
mogło się wydawać. Czasy, gdzie stwierdzenie, że „gra wstępna jest tak samo bez
sensu jak trąbienie pół godziny przed garażem, zanim się do niego wjedzie”
minęły bezpowrotnie. Wyjątek może stanowić seks w tygodniu, gdy partner lub
partnerka wraca po całym dniu stresującej pracy i często nie myśli o miłosnych
igraszkach. Jeśli mamy jednak chwilkę wolnego czasu i jesteśmy wypoczęci to jak
najbardziej praktykujemy grę wstępną. Oprócz wcześniej wymienionych intymności,
stosujemy inne formy łóżkowych igraszek, jak na przykład przebieranki.
Niekoniecznie mam tu na myśli zabawy w doktora, czy spotkanie z niegrzeczną
uczennicą (choć coraz częściej i do takich zabaw się przyznajemy.) Mam tu na
myśli romantyczną bieliznę. Obecnie na rynku jest mnóstwo modeli i wzorów, tak
więc na pewno każdy wybierze coś dla siebie. Naprawdę, warto się w takowe
fatałaszki zaopatrzyć. Nie bez przyczyny mówi się, że kobieta w odpowiedniej
bieliźnie jest bardziej seksowna, niż jakby była po prostu nago.
UPRAWIAMY MIŁOŚĆ
Jednak
prawdziwa zabawa i igraszki dopiero przed nami. Po grze wstępnej następuje to,
na co tak długo czekaliśmy, czyli seks. Polacy na tą niesamowicie przyjemną
czynność poświęcają średnio aż 19 minut. W polskich łóżkach od lat zdecydowanie
dominuje pozycja klasyczna. Co nie znaczy, że jesteśmy ciągle w seksualnym
średniowieczu. Robimy się coraz bardziej otwarci na nowe doznania i eksperymenty.
Blisko 50 procent z nas ma doświadczenia z seksem oralnym, przy czym 24 procent
badanych przez profesora Izdebskiego przyznaje się do kontaktów seksualnych z
wytryskiem do ust. Tego typu kontakty oralne występują najczęściej w
województwie mazowieckim i małopolskim, a najrzadziej na Podlasiu. Jesteśmy
także coraz bardziej otwarci na kontakty analne. W 1992 r. stosunki analne
uprawiało tylko 6 procent Polaków. Teraz do takich kontaktów przyznaje się trzy
razy więcej osób. Kolejną ciekawostką jest niesamowita radość z seksu jaką
czerpią dziś osoby po pięćdziesiątce. Badania pokazały to wyraźnie. Upadł mit,
że dziadkowie i babcie nie potrzebują seksu. Potrzebują! Dziś nawet 70-latkowie
podkreślają wagę tej sfery życia. Ponad połowa kobiet po 50. roku życia uważa,
że nie ma granicy wieku, po której spada ich zainteresowanie seksem.
GADŻETY SEKSUALNE
Polacy nie ograniczają się wyłącznie do
zabaw własnym ciałem. Coraz częściej używają najróżniejszych gadżetów, które
mają polepszyć ich współżycie. 20% polskich par przyznaje, że
w trakcie zabawy choć raz użyli najpopularniejszej zabawki
erotycznej, czyli wibratora. Kiedy przejdziemy się do polskiego sex-shopu
możemy znaleźć wiele innych ciekawych gadżetów. Coraz więcej słyszy się
chociażby o kulkach gejszy, czy nakładkach wibracyjnych. Mimo to Polacy dość
sceptycznie podchodzą do takich gadżetów i rzadko je stosują. A szkoda, bowiem
takie zabawki naprawdę potrafią podnieść poziom życia seksualnego. Jeżeli
spojrzelibyśmy na „półkę gadżetów” statystycznego Brazylijczyka, bylibyśmy
naprawdę zaskoczeni. Spotkać tam można m. in. jadalne majteczki, klamerki na
sutki, nakładki przedłużające członka czy majtki ze sztucznym penisem. Pod tym
względem jesteśmy, naprawdę seksualne lata świetlne za czołówką. Jeśli chcielibyście
spróbować z gadżetami a wstydzicie się pójść do sex-shopu, alternatywą mogą być
sklepy internetowe typu Sweet Sensations. Owe sklepy zapewniają stu procentową
anonimowość i dyskrecję. Kupując takie zabawki trzeba jednak pamiętać, aby
korzystać z nich rozsądnie. Dr Stanisław Dulko znany i ceniony seksuolog radzi
jak umiejętnie tego dokonać. „Stajemy się bardziej otwarci w sprawach seksu.
Wibratory stoją dziś nie tylko na półkach w sex-shopach, ale i, całkiem jawnie,
w łazience. I to zainteresowanie gadżetami seksualnymi będzie rosnąć. Podsycać
je będą sami producenci, co i raz wprowadzając na rynek coś nowego. Z gadżetów
warto korzystać umiejętnie, bo jak ze wszystkim można przedobrzyć. Zbyt częste
ich stosowanie może doprowadzić do uzależnienia, a nawet do zaburzeń
seksualnych. Na przykład jeśli ktoś będzie osiągał orgazm wyłącznie przy użyciu
wibratora, to już jest sygnał alarmowy.”
POLACY O GADŻETACH
Ponad
połowa Polaków uważa, że produkty mające na celu podniesienie jakości życia
seksualnego powinny być dostępne w głównych sklepach. Aż 66% Polaków sądzi, że
w przyszłości ludzie staną się bardziej skłonni do eksperymentów seksualnych i
bardziej tolerancyjni wobec preferencji i praktyk związanych z życiem
erotycznym. Już teraz zauważono m. in. znaczny wzrost sprzedaży akcesoriów do
krępowania, takich jak kajdanki czy sznurki.
Trudno
jednoznacznie określić czy w zaciszu własnej sypialni jesteśmy konserwatywni
czy raczej nowocześni. Mamy bardzo ciekawą grę wstępną. Nie unikamy
rozbudowanych zabaw, masaży, pieszczot. Jednak kiedy dochodzi do stosunku, robi
się trochę statecznie. Lubimy sprawdzone rozwiązania, przez co rzadko puszczamy
wodze fantazji. W kwestii gadżetów erotycznych Polacy są raczej konserwatywni.
Zdarza się nam zaszaleć z wibratorem, ale nie wchodzi nam to w nawyk.
Traktujemy je raczej jako jednorazową rozrywkę. Jeszcze dużo wody w Wiśle
upłynie zanim staniemy się takimi gadżeciarzami jak chociażby nasi zachodni
sąsiedzi. Reasumując, na pewno nie jesteśmy w seksualnym średniowieczu, jednak
do seksualnych libertarianów także nam daleko. Nasze stosunki uznałbym za
normalne, może nawet trochę zbyt normalne. Przydałoby się więcej polotu i
fantazji. Z pewnością tkwi w nas niesamowity potencjał seksualny. Nie zmarnujmy
go. Bawmy i kochajmy się od rana do wieczora!
